Oglądałem film o słoniach z Herzogiem w kinie... no nie wiem, mnie to mega wzruszyło.
ID
Ida Adamski
2 dni temu
Wyprawa w głąb Afryki, do korzeni ludzkości. A do tego te największe na świecie słonie, o których nikt nie wiedział. Czyli dla Wernera Herzoga jak zwykle, kolejny dzień w robocie.
MI
Mikołaj Chmielewski
3 dni temu
Po latach Herzog wie, że ta nieustająca obsesja jest lepsza niż to, czego szuka. Więc te wielkie słonie-duchy są dla nich, a podróżnik w kapeluszu dla siebie. Najważniejszy jest człowiek – i git, bo zamiast nudnego gadania o ekologii, mamy kino przygodowe na żywo.
PA
Patrycja Kalinowski
4 dni temu
Swoją drogą, pilnowanie tego tysiącletniego baobabu to brzmi jak praca marzeń!
KA
Kamil Jabłońska
5 dni temu
Ten starszy gość większość czasu majstruje przy swoim instrumencie. Wiem, że trochę to romantyzuję, ale jak patrzę na niego, otoczonego kurami, to myślę, że fajniej być nie może.
MA
Maksymilian Ziółkowski
6 dni temu
Goście w średnim wieku biegają za wielkimi słoniami z telefonami, jakby szukali Świętego Graala. Urocze, serio.
AL
Alicja Wilk
7 dni temu
No i znowu Herzog ma fazę na szukanie czegoś wielkiego. Tym razem w stylu Nat Geo. Kto by nie kochał słoni?
KA
Kacper Tomaszewska
8 dni temu
Herzog jest sobą, słoń jest słoniem, a obsesja jest obsesją.
TD
tdudek
9 dni temu
Wszystko byłoby super, gdyby nie te cholerne kurczaki.
MA
mazur.kornelia
10 dni temu
Film tylko pozornie jest o szukaniu tajemniczych słoni. Herzog bardziej interesuje się samą potrzebą poszukiwania niż tym, co się znajdzie. Zamiast zwykłego dokumentu przyrodniczego tworzy filozoficzną opowieść o obsesjach, marzeniach i o tym, że droga jest często ważniejsza od celu. Nie w takim naiwnym, motywacyjnym sensie, ale jako przemyślenie, że samo dążenie, szukanie i życie w niepewności często nadaje życiu więcej sensu niż gotowe odpowiedzi.